LKS Czaniec - BKS Stal 1:1

TEKST
07 września 2013 , 18:57
LKS Czaniec - BKS Stal 1:1

W sobotę BKS Stal zmierzył się z LKS Czaniec. Obie drużyny podzieliły się punktami.

LKS Czaniec - BKS Stal 1:1 (1:1)

Bramki:
0:1 Pontus (3')
1:1 Hałat (20')
 

Żółte kartki: Sadlok, Żak, Świerczyński - Rucki, Antczak, Łybyk, Sornat

LKS Czaniec: Soldak (21. Góra), Żak, Dębski, Łoś, Sadlok, Hałat (90. Michałek), Świerczyński, K. Karcz, Praciak, Młynarczyk, Pindel (81. Frąckowiak)
 

BKS Stal: Kozik, Kopeć (36. Habdas), Antczak, Sornat, Zdolski, Luke (54. Lewandowski), Czaicki (90. Sieńkowski), Rucki, Brychlik (65. Łybyk), Caputa, Pontus


W ramach 6. kolejki spotkań III ligi śląsko-opolskiej grupy południowej bielszczanie zagrali na wyjeździe z LKS Czaniec. Było to spotkanie sąsiadów w tabeli, gdyż BKS Stal przed weekendem zajmował trzecie, a LKS Czaniec czwarte miejsce w tabeli. Obie drużyny zapowiadały walkę o trzy punkty i awans na wyższe miejsce. 
Początek meczu bielszczanie mieli wymarzony. Już w pierwszej akcji meczu podopieczni trenera Jana Furlepy mogli objąć prowadzenie. Przemysław Brychlik zagrał prostopadle do Dariusz Ruckiego, a ten znalazł się sam na sam z Soldakiem. Strzał bielskiego pomocnika w długi róg był jednak niecelny. To, co nie udało się Ruckiemu, dwie minuty później udało się Marcinowi Pontusowi. BKS przeprowadził akcję lewą stroną, Damian Zdolski dośrodkował w pole karne, a Pontus dopełnił formalności strzelając z najbliższej odległości. Kolejne minuty to dobra gra BKS, dogodnych okazji jednak nie było. Po kwadransie gry gospodarze z Czańca uspokoili swoje poczynania, wymienili kilkanaście podań i śmielej zaatakowali. W 20. minucie drużyna trenera Mariusza Wójcika miała pierwszą okazję do wyrównania i wykorzystał ją wzorowo. Do podanej z prawej strony piłki doszedł Hałat i strzałem pod poprzeczkę wyrównał stan meczu. Chwilę później z powodu kontuzji boisko opuścić musiał bramkarz gospodarzy Marcin Soldak, a w jego miejsce wszedł dobrze znany kibicom bialskiej Stali Paweł Góra. Również bielsczanie musieli zmieniać w pierwszej połowie. Z boiska zszedł kontuzjowany Sebastian Kopeć, a pojawił się na nim Marcin Habdas. Z pierwszej połowy warto jeszcze odnotować dobrą akcję LKS skończoną strzałem Kamila Karcza i dobrą interwencję Krzysztofa Kozika, a także strzał Zdolskiego zza pola karnego, który minimalnie przeleciał nad poprzeczką.

W drugiej połowie więcej niż dobrych akcji było walki. Oba zespoły grały głównie w środku pola próbując przepchnąć się pod bramkę rywala. Nieliczne wrzutki w pole karne kończyły się zazwyczaj na głowach obrońców lub w rękach bramkarzy. W 63. minucie znów dobrze po lewej stronie boiska zachował się Zdolski. Jego centra dotarła do Pontusa, jednak ten w ekwilibrystyczny sposób przeniósł piłkę nad poprzeczką. Drużyna z Czańca była jednak bardziej zdeterminowana. Wiele akcji LKS kończyło się faulami bielszczan, przez co podopieczni trenera Wójcika mieli mnóstwo rzutów wolnych. Właśnie po stałych fragmentach gry gospodarze najbardziej zagrażali bramce BKS. W 81. minucie gospodarze powinni się cieszyć z prowadzenia, ale Pindel będąc sam na sam z Kozikiem zachował się fatalnie.Strzał miał być techniczny, a wyszło podanie do bielskiego bramkarza. W ostatnich minutach szala zwycięstwa przechylała się na obie strony, jednak zarówno strzały BKS i LKS okazywały się minimalnie niecelne. Ostatecznie po 90. minutach gry na tablicy wyników widniał remis 1:1, a obie drużyny podzieliły się punktami.